Jak pija się kawę na świecie? - Coffee Cave - Palarnia kawy Piła
17.04.2021
Jak pija się kawę na świecie?
Jak pija się kawę na świecie?
Co kraj, to obyczaj. W jednym nasz ukochany napój serwuje się na zimno, w drugim ze słoną pianką, a w kolejnym filiżankę wolno trzymać tylko prawą ręką. Dziś zapraszam Was na fascynującą podróż przez kawowe zwyczaje
Po turecku? Po wiedeńsku? A może po irlandzku? W jakim stylu kawę lubicie najbardziej? Ja przyznam Wam się, że ostatnio zawładnęła mną Czarna Dama po tajsku. Znacie?
Pijam ją z rana. Chwilę po przebudzeniu, ale jeszcze w pidżamie. Lubię wstać nieco wcześniej, żeby od rana nie gonił mnie czas (wiem, każdej chwili snu szkoda, ale dla delektowania się kawą warto!). Zaczynam od sięgnięcia po moją  ulubioną szklankę. Wysoką, rozszerzaną ku górze (żona śmieje się, że to kufel, nie szklanka, choć ma ucho????), z grubego szkła, a przez to dość ciężką. To prezent od znajomej – przywiozła ją z jednego z parków narodowych w USA. Najpierw wyciskam do niej odrobinę… skondensowanego mleka.
Teraz szuram w kierunku ekspresu. Odmierzam ziarna kawy i zaparzam mocny napar. Za oknem mokną na gałęziach ptaki. Parę wróbli i dzwońce. Biedne… U Was też jest tak deszczowo i ponuro? ☹
Oho, zaczyna się!! Kuchnię wypełnia zapach mojej ulubionej kawy. Jest jeszcze szarawo i bardzo cicho, więc jesteśmy tu tylko we dwoje. Ja i moja Czarna Dama. Choć może nie tak do końca czarna, bo teraz delikatnie, po łyżeczce dotykającej brzegu szklanki, żeby nie wymieszać jej z mlekiem, wlewam ją do mojego prezentu z Ameryki.
Niektórzy mieszają kawę ze słodkim mlekiem i wypijają ją tak po prostu, ja wolę delektować się nimi po kolei. Zwłaszcza, że uwielbiam widok Czarnej Damy unoszącej się na tej słodkiej, białej chmurce????
Chcecie wiedzieć skąd mi się to wzięło? Cóż, delektować się poranną kawą w samotności, gdy cały dom jeszcze śpi lubię od dawna, ale jak wpadłem na kawę po tajsku? Otóż czytam obecnie o francuskich koloniach w Azji. Może wiecie, że okupanci przywieźli tam kawę, ale że mieli kłopoty ze zdobyciem świeżego mleka, to zaczęli używać skondensowanego. Taki sposób pijania kawy szybko się rozpowszechnił, między innymi w Wietnamie. Tamtejsza kawa, zwana Ca Phe Sua, zawiera nie tylko sporo skondensowanego mleka, ale też… lód. A najlepsze jest to, że gospodarz nie serwuje gościom gotowego napoju, lecz podaje osobno kawę, mleko i lód, by każdy mógł skomponować składniki wedle własnych upodobań.

Kawa na słono, na słodko i z procentami
Skoro wprost z mojej kuchni zgrabnie przeskoczyliśmy do Azji, to opowiem Wam teraz o sposobach picia kawy w różnych zakątkach świata. I towarzyszących im zwyczajach. 
To może na początek Tajwan? Możecie być lekko zaskoczeni, może niektórzy z Was delikatnie się skrzywią, ale na Tajwanie furorę robi kawa… solona. Naprawdę! Tajwańczycy uważają, że dodatek soli wydobywa i podkreśla wyjątkowy Czarnej Damy. Jak soli się kawę? Bardzo prosto. Wystarczy przygotowany napar, a dokładniej pokrywającą go piankę, posypać odrobiną soli. Pycha? Hmm… Ten test dopiero przede mną.
Cola De Mono – wiem, zbitka tych słów u Polaków budzi skojarzenia muzyczne, ale dla Chilijczyków, bo stamtąd pochodzi, jest słodką kawą z niewyobrażalną wręcz ilością nietypowych dodatków. Nietypowe w niej jest też to, że nie można jej kupić w barze czy kawiarni. Bo Cola De Mono serwowana jest wyłącznie w otoczeniu najbliższych, najczęściej zimą. Z czego składa się ten wyjątkowy napój? Już wyjaśniam: poza mocną kawą są tam i skondensowane mleko, i anyż, ale przede wszystkim rum i wódka owocowa (aguardiente ma od 45 do 60% alkoholu)! Pewnie nie zdziwi Was informacja, że jest to specjał przeznaczony jedynie dla dorosłych podniebień????.
Kuba. Kuba wyspa jak wulkan gorąca, ciśnie się na usta, prawda? Kubańczycy są pod pewnymi względami podobni do Chilijczyków – też lubią delektować się smakiem Czarnej Damy w towarzystwie. A pijają ją ciemną i mocną. Rano, w południe i wieczorem.
Pozostańmy jeszcze przez chwilę w egzotycznych rejonach świata i zajrzyjmy do filiżanek i kubków mieszkańców Indii oraz Arabii Saudyjskiej. Ci pierwsi lubują się w kawie tradycyjnej, z dużą ilością cukru i mleka (mleko łagodzi smak przypraw stosowanych przez Hindusów w wielkich ilościach). Drudzy z kolei przyrządzanie i spożywanie kawy podnieśli do rangi rytuału. Najpierw jest obowiązkowy uścisk i całus w policzek (ciekawe jak to wygląda w czasach zarazy..), potem siada się na podłodze „po turecku”. Jako pierwsza kawhę otrzymuje osoba najstarsza. Co ważne, w Arabii Saudyjskiej filiżankę z kawą trzymać należy w prawej ręce.

Kawowe zwyczaje w Europie
A teraz weźcie dwa głębsze łyki kawy, bo wykonamy wielki skok przez ocean i wrócimy do Europy. Co powiecie na Włochy? Bez nich nie sposób mówić o kawie, prawda? To kraj, którego mieszkańcy kochają Czarną Damę jak nikt inny na świecie. W słonecznej Italii uwielbiają ją wszyscy, od Alp przez Mediolan, po sam czubek włoskiego buta. Zwłąszcza jeśli mowa o espresso. Przygotowywana tam ze świeżo palonych ziaren kawa jest esencją tego, co kawosze rozumieją pod pojęciem kawowej magii. Poza espresso mieszkańcy Półwyspu Apenińskiego pijają też latte i macchiato oraz delikatne cappuccino. To ostatnie jednak wyłącznie rano! Nawet nie próbujcie prosić Włocha o nie po południu czy wieczorem. Serio, nie róbcie tego????
Za to jadąc do Francji możecie być pewni, że czekać tam na Was będzie mocna kawa podawana w towarzystwie croissanta. Możecie się nieco zdziwić na widok szerokiego kubka, w jakim możecie otrzymać Czarną Damę, ale wyjaśnienie takiego sposobu jej serwowania jest bardzo proste – Francuzi kochają maczać rogaliki w kawie. Spróbujcie koniecznie.
W naszej podróży kawowym szlakiem przez Europę docieramy do Irlandii. Pewnie każdy z Was zna określenie „kawa po irlandzku”. Tak, nie ma tu wielkiej filozofii – do kawy dodajemy alkohol. Taki napój ma przede wszystkim ożywiać. I to nie tylko wyobraźnię:????. Nazwę swą zawdzięcza zaś Irlandczykom, którzy w latach 40-tych ubiegłego wieku dolewali alkoholu do kawy, by rozgrzewać zmarzniętych amerykańskich żołnierzy. A teraz, z ręką na sercu, powiedzcie kto z Was oprze się gorącej kawie zmieszanej z aromatyczną irlandzkim whiskey, cukrem i koroną z bitej śmietany? ????
Skoro mowa o zimnie, to z obowiązku odnotuję tylko, że w chłodnej Skandynawii kawa traktowana jest jak łatwo dostępny (i pyszny!) lek na depresję. Bez niej trudno byłoby przetrwać zimno, niedobory słońca i dłuuugie noce. Nic więc dziwnego, że to tam pija się najwięcej kawy na świecie. Co ciekawe, to mieszkańcy Skandynawii wymyślili World Barista Championship -zawody baristów organizowane są od 2000 roku.

Kawa z Polski podbija Wiedeń
Zanim przejdę do Polaka, który kawą zdobył stolicę Austrii, rozwieję pewien popularny mit związany z przygotowywaniem i piciem kawy. Pewnie się domyślacie, że chodzi o kawę po turecku. Nie ma ona jednak nic wspólnego z krajem spod znaku półksiężyca i gwiazdy.
Kawa po turecku popularna jest m.in. w Polsce. Jednak po zalaniu jej wrzątkiem uzyskamy napar, który silnie pobudza, a to kłóci się z turecką filozofią pijania Czarnej Damy. Tam bowiem kawa to mocny, słodki deser wypijany po południu, najchętniej w towarzystwie bakhlawy (próbowałem, jest nieziemsko słodka).
Wiecie jak naprawdę Turcy przygotowują kawę? Robią ją na małym ogniu i pilnują, by się nie zagotowała. Proces ten powtarzają trzy razy, za każdym uzyskując delikatną piankę. Wykonany w ten sposób napar jest czarny jak piekło i słodki jak kobieta????. Podaje się go w małych filiżankach, ze szczyptą kardamonu i odrobiną wody. Jeszcze ciekawostka: niegdyś fusy z kawy służyły do wróżenia. Czarkę z fusami kładło się dnem do góry na spodku, trzy razy obracało, a po ostygnięciu z powstałego wzoru można było odczytać przyszłość.
No dobrze, to co z tym Polakiem, który miał podbić Wiedeń? Pewnie znacie kawę po wiedeńsku, może są wśród nas jej miłośnicy i być może oni wiedzą, że udział w jej stworzeniu miał nasz rodak. Jerzy Franciszek Kulczycki, bo o nim mowa, był żołnierzem i dyplomatą. Po wiktorii wiedeńskiej (1683 r.) król Jan III Sobieski nadał mu posiadłość, kazał wypłacić ładną sumkę, ale też pozwolił zabrać z obozu wroga dowolną rzecz. Co wybrał rezolutny Polak? Dokładnie! – worki z kawą. Dzięki temu otworzył w stolicy Austrii pierwszą kawiarnię – Dom pod Błękitną Butelką. Niestety kawa była zbyt gorzka dla gości, więc Jerzy Franciszek musiał złagodzić jej smak. Czym? Miodem i mlekiem. To był strzał w dziesiątkę, a po latach, gdy kawa stała się ulubionym napojem wiedeńczyków, Kulczycki został patronem tamtejszych kawiarzy. Kawa po wiedeńsku, jaką znamy obecnie różni się od tego, co serwował w XVII wieku nasz rodak, ale możemy się szczycić tym, że to właśnie Polak miał wpływ na rozpropagowanie picia kawy na słodko i z mlekiem. Przynajmniej nad modrym Dunajem.
Dziś kawę po wiedeńsku kojarzymy z bitą śmietaną i czekoladą. Składa się ona z mocnej kawy, czekolady i mleka (niektórzy dodają jeszcze nieco cukru), a obrazu całości dopełnia potężny obłok bitej śmietany posypanej kakao, cynamonem, wiórkami czekoladowymi lub polanej syropem (oczywiście czekoladowym!). W Wiedniu zamówimy ją prosząc o einspänner (podwójne espresso z dużą ilością bitej śmietany) i franziskaner (duża czarna kawa z mlekiem i bitą śmietaną). A otrzymamy ją w stylowej, szerokiej filiżance bądź w wysokiej szklance, dzięki której będziemy mogli nacieszyć oczy jej warstwami. Choć taka kawa przypomina deser, to często podawana jest w towarzystwie czekoladowego tortu lub sernika.
Mam nadzieję, że ta szybka podróż przez kontynenty i kawowe zwyczaje przypadła Wam do gustu. I że od dziś będziecie jeszcze bardziej świadomie delektować się różnymi sposobami przyrządzania i pijania kawy. W końcu Czarna Dama ma tak wiele oblicz, że co najmniej zaniechaniem byłoby nie próbować ich odkrywać. W podróży lub, jeśli wolicie, w zaciszu własnego domu.
Ja wracam teraz do mojej tajskiej Damy, w końcu dotarłem do białej chmurki????. I, mimo deszczu za oknem, zamierzam na tej chmurce zostać! Miłego, kawowego weekendu!
 
WSPÓŁPRACA
Zainteresowany współpracą?
Oferta dla firm
Coffe Cave world map
Coffee Cave