Kawa bije rekordy - Coffee Cave - Palarnia kawy Piła
Coffee Cave
26.03.2022
Kawa bije rekordy
Kawa bije rekordy

Kawa bije rekordy

Z kawą można więcej! My, kawosze, wiemy o tym doskonale. A wiecie, ile Rekordów Guinessa pobito dzięki kawie? Nie? Ja też nie😉Ale o kilku Wam dzisiaj opowiem.

Wybaczcie brak chronologii, ale to nie ona jest w dzisiejszym wpisie najważniejsza. Dziś liczą się kawowe rekordy! Bierzcie więc i cieszcie się ciekawostkami😊

Największy kubek kawy

Aby zapisać się w Księdze Rekordów Guinessa, trzeba być naj. I tak 17 lipca 2014 firma Caffe Bene z Korei Południowej ustanowiła rekord Guinnessa na największy kubek kawy. Specjalnie przygotowane naczynie mierzyło 3,3 m wysokości, 2,62 m średnicy i było w stanie pomieścić 14,228 litrów czarnego napoju!

Nieźle, prawda?

Firma z Korei się przygotowała, a do pobicia miała rekord ustanowiony trzy lata wcześniej przez sklep internetowy PuertoRicolsCoffee. Jego kubek miał 3 m wysokości, 2,32 m średnicy i 7,18 m w obwodzie. A zmieściło się w nim dokładnie 12 849,69 litrów kawy, dokładnie kawy Yaucono. Gdybyście chcieli opróżnić to ogromne naczynie, to musielibyście wypić 54 304 filiżanki Czarnej Damy!

Rekordowa kawa mrożona

Skoro można na gorąco, to można też na zimno😊 Parę lat temu w Las Vegas amerykańska firma Gourmet Gift Baskets produkująca dekoracyjne kosze z żywnością postanowiła zaparzyć największy kubek kawy mrożonej. Przyrządzano ją od 4 rano przy pomocy dwóch ekspresów. W kubku zmieściło się 5 678 litrów kawy, którą następnie schłodzono do 7,22 stopnia Celsjusza. Organizatorzy zrobili to dzięki użyciu 1 360 kg lodu, który znajdował się zarówno w kubku jak i wokół naczynia.

Car-capuccino

A jak transportować tak wielkie kubki lub filiżanki kawy? Odpowiedź jest prosta – trzeba mieć car-cappuccino😊 Jak pewnie się domyślacie, jest to auto napędzane kawą! Na car-cappuccino przerobiony został volkswagen scirocco z 1988 roku. W 2010 roku, z „kofeiną w silniku”, przejechał on trasą z Londynu do Manchesteru liczącą 337 km. Oczywiście z kofeiną w przewodach to żart, bo auto to zasilane było biogazem pochodzącym ze spalania ziaren kawy. Zgadniecie, z jaką prędkością mknął tak zasilany samochód? Było to zawrotne 60 mil, czyli ponad 96km/h. A ile spalił ten kawowy wóz? Równowartość jakichś 56 filiżanek espresso na każde 1,5 km! Normalnie kawowy mopar😉

Piramida z kubków do kawy

Słowo piramida musi być użyte dookreślenia czegoś wielkiego. Po prostu musi😊 Tak też było z wyczynem czterech Niemców. Panowie z ojczyzny Goethego zbudowali największą na świecie piramidę z papierowych kubeczków do kawy. Użyli ich dokładnie 22 140 elementów, a ich monumentalna budowla wznosiła się na wysokość prawie 4 metrów. Ustanowienie rekordu zajęło im zaledwie dzień pracy, czyli osiem godzin😉

Logo z kawy

Węgrzy także kochają kawę. I to nie tylko jako źródło kofeiny, ale także jako inspirację. Udowodnili to studenci, którzy zmieszali kawę z mleczkiem (na razie to nic specjalnego, wiem😊), a następnie zbudowali największą na świecie mozaikę. Jedną po drugiej układali kawę w różnych odcieniach, aż powstał obraz z 6 400 filiżanek! Co ciekawe, powstały w ten sposób obraz przestawiał logo portalu informacyjnego, który objął pieczę nad ustanawianiem rekordu Guinessa. Powstały obraz miał powierzchnię 64 m2.

Kawa z piernikiem

A co powiecie na zastanie rekordzistą mimochodem? No może nie do końca przypadkowo, ale jednak w tym wypadku nie trzeba było robić niczego odjechanego. Kolejny rekord dotyczy bowiem wspólnego celebrowania przerwy w pracy! Fika, czyli szwedzka siesta stała się świetnym powodem do urządzenia takiego sympatycznego konkursu. W 2009 roku jeden z producentów kawy zorganizował krajowe zawody we wspólnym piciu czarnego naparu. W mieście Östersund do celebrowania fiki z filiżanką w dłoni stawiły się 3563 osoby.

Nieźle, ale za mało, by utrzymać rekord. A na pewno nie w sytuacji, gdy napierają na niego… Polacy😊, a dokładniej mieszkańcy Torunia. Na Rynku Staromiejskim stawiły się bowiem 5674 osoby, które w tym samym czasie popijały kawę zaparzoną w jednym z kilkunastu ekspresów ciśnieniowych. A do tego zajadały piernika. Jakieś 8000 pierników! Ciekawostka w ciekawostce: pierniczki wypiekane były w Zespole Szkół Gastronomiczno-Hotelarskich, a powstały według szkolnej receptury sprzed 60 lat.

Najszybszy ekspres do kawy

Wiele razy opowiadałem Wam już o ekspresach, ale nigdy nie postawiliśmy sobie pytani: który ekspres jest najszybszy? Najkrócej mówiąc: pewnie szwajcarski. Tak przynajmniej wynika z Księgi Rekordów Guinessa. Wynika z niej, że najszybszy ekspres do kawy to Swiss Espresso Extractor. To cudo techniki, wyprodukowane w roku 2008 potrafi zaparzyć, uwaga! 11 litrów kawy w… minutę!!! Niesamowite, co? 😊

Ten kawowy potwór jest też baaardzo żarłoczny, bo w rzeczoną minutę zużywa 2 kg ziaren kawy!

Ponad 3 kawy na sekundę

Z taką prędkością w Księdze Rekordów Guinessa zapisali się bariści z Anglii. W 2011 roku podczas Londyńskiego Festiwalu Kawy „The London Belle Baristas” zaprzęgli oni do pracy 31 ekspresów jednocześnie. Dzięki sprawności swojej i urządzeń przyrządzili wówczas 12 005 filiżanek espresso, że średnią prędkością 3,33 filiżanek kawy na 1 sekundę! Wow!

Co stało się z tak dużą ilością kawy? Mogła ona być rozdana publiczności, która śledziła zmagania baristów z Londynu i mocno ściskała kciuki za powodzenie całej akcji bicia rekordu. Wydarzenie odbyło się w ramach pierwszej edycji Festiwalu Kawy w Londynie i przyciągnęło ponad 7 tys. uczestników. Należy także wspomnieć, że event był związany z ogólnokrajową akcją zbierania pieniędzy, które potem w całości przeznaczone zostały na zakup wody pitnej dla krajów, które znamy przede wszystkim z uprawy „czarnego złota”.

Grupowe picie kawy

Rekord w tej kategorii mieli przedstawiciele pewnego kraju, o którym od 24 lutego nie wspominamy. Za to z przyjemnością wspomnę poprzedni rekord w tej samej kategorii został ustanowiony 15 czerwca 2019 roku w kolumbijskim mieście Chinchiná. Wówczas na wspólną kawkę umówiło się tam 1500 osób. W tym samym czasie Kolumbijczycy zapisali się w Księdze Rekordów Guinessa także drugo raz – robiąc największą filiżankę kawy (napełniono ją 22 739 litrami napoju). Było to dzieło 50 osób, a przyrządzenie takiej ilości naparu z ziaren kawowca zajęło im miesiąc.

Espresso w Kaliszu

I znowu mamy w Księdze Polaków. Nasi rodacy lubią być naj, a w połączeniu z kawą to już na pewno😉 Kalisz Księgi Rekordów Guinnessa trafił w 2019 roku za sprawą największej liczby wypitych espresso.

Sprawcą całego zamieszania była jedna z miejscowych kawiarni, która serwowała klientom i przechodnim małą czarną. Rekord wart jest podkreślenia, tym bardziej że napar przyrządzał tylko jeden barista, który do dyspozycji miał jeden ekspress. No i 8 godzin😊. A zrobił… 2188 kaw. Swoją drogą chciałbym wiedzieć, jak ekspress zniósł ten dzień pracy…

- Kalisz jest światową stolicą espresso. Prawie każdy chodzi dziś pod wpływem kofeiny - mówił Michał Kibler, organizator wydarzenia. - To sukces całej ekipy, gości i wszystkich, którzy nam dobrze życzą.

Kawa w Złotych Tarasach

Połączenie złotych tarasów i czarnego złota? Z tego musi wyjść coś spektakularnego😉 No i wyszło 30 czerwca 2013 roku. Próbowano tam wówczas ustanowić dwa rekordy Guinessa – w stworzeniu największego na świecie obrazu z kawy oraz największej na świecie mozaiki z kapsułek kawy. Wydarzenie towarzyszyło otwarciu kolejnego sklepu Tchibo, w nowym koncepcie, zapewniającym klientom jeszcze bardziej unikalne doświadczenie zakupów.

Próbę bicia Rekordu Guinnessa zakończono z sukcesem, kiedy dodano ostatnią z 16 200  kapsułek do mozaiki, przedstawiającej filiżankę kawy. Pomysł na obraz, na podstawie którego tworzono dzieło, i które miało pomóc Polakom wpisać się do historycznej Księgi Rekordów Guinnessa, zostało wybrane przez fanów marki Tchibo na profilu Facebook. Zdjęcie zostało wyselekcjonowane największą liczbą głosów spośród kilku propozycji, m.in. panoramy Warszawy oraz jutowych worków z kawą, podkreślających naturalny smak i aromat kawy z kapsułek Cafissimo, które zostały użyte to układania obrazu. Brawo!

Kawa w Egipcie? U faraona?

Nie do końca, choć kolejny rekord, z roku 2019 łączy oba te pojęcia. Otóż w stolicy Egiptu, Kairze odbyła się próba bicia rekordu Guinnessa przy pomocy kubków z kawą. Wykorzystano je, by ułożyć portret faraona Tutanchamona. Epickie? Jasne. Zwłaszcza, że działo się to przed wejściem do Muzeum Wielkiego Egiptu.

Cała zabawa zajęła organizatorom 12 godzin i wymagała użycia 7260 plastikowych kubków, 65 kilogramów kawy, 1000 litrów mleka i 3000 litrów wody. Klątwy nikt potem nie rzucił, więc całość zakończyła się sukcesem😊

Kolumbia i kawa

Kolumbia jest czwartym największym producentem kawy na świecie, a dzięki tropikalnemu klimatowi rośnie tam najlepszy rodzaj Arabiki. Sam słynny „trójkąt kawowy” liczy ponad 24 tysiące plantacji.

Patrząc na tę liczbę pewnie nie uwierzycie, że Kolumbijczycy nie są wielkimi kawoszami. Tym bardziej dziwne może Wam się wydać, że miasto Santiago de Tunja w 2013 roku ustanowiło Guinessa we wspólnym piciu kawy. Po filiżankę z kawą w tym samym czasie sięgnęło tam 13 800 osób.

Jazda na kawie

Wspomniałem Wam już o car-cappuccino, który napędzany był biogazem pochodzącym ze spalania ziaren kawy. A teraz opowiem o pewnym Angliku. Martin Bacon, bo tak się nazywa ten wynalazca, stworzył przepis na paliwo z kawy. Jego maszyna, zwana przez niektórych ekspresem, przyspiesza do 104 kilometrów na godzinę. Paliwem używanym w tym nietypowym samochodzie jest łuska kawy, która podczas procesu ogrzewania ulega rozkładowi na wodór i tlenek węgla. Następnie następuje chłodzenie i filtracja gazu, spalanie wodoru, dzięki czemu samochód jest napędzany.

A propos, wiedzieliście, że „Podczas II wojny światowej w Wielkiej Brytanii istniało ponad 100 000 maszyn napędzanych gazem, w tym samochody, ciężarówki i autobusy”?

Piosenka o kawie

A teraz zaserwuję Wam coś zupełnie innego. Pomoże mi w tym Jan Borysewicz, lider legendarnej polskiej grupy „Lady Punk”. Fani pana Jana pewnie wiedzą, że ma on w dorobku płytę „Kawa i dym”. Jest to piąty album studyjny zespołu Jan Bo wydany 23 września 2016 roku. Gościnnie na tej płycie zaśpiewali: Piotr Cugowski, Piotr Rogucki, Igor Herbut, Ruda i Damian Ukeje. Wspominam o tym, gdyż Jan Borysewicz grając utwory z „Kawy i dymu” w 2017 roku brał udział w biciu Gitarowego Rekordu Guinnessa na wrocławskim rynku.

Kawa w igloo

No i to jest hit! Myśleliście kiedyś o tym, jak smakuje espresso lub cappuccino pite w igloo? Ja też nie, ale okazuje się, że ktoś już tego próbował. I trafił dzięki temu do Księgi Rekordów Guinessa.

Wcale się temu nie dziwię, gdyż projekt ten jest po prostu niesamowity! Wręcz zapiera dech w piersiach. Po pierwsze dlatego, że rzecz dzieje się na wysokości 2600 metrów nad poziomem morza, w Himalajach. A więc oddychać tam jest trudno.

Po drugie to ogromne igloo ma 11,4 m wysokości oraz 13,2 m średnicy. Jest to największa tego typu lodowa kawiarnia na świecie. Aby je zbudować 25 osób pracowało przez 64 dni! Był to bardzo czasochłonny proces, gdyż wykonanie każdej śnieżno-lodowej cegły zajmowało co najmniej 15 minut.

Budowla ta stoi w popularnym ośrodku narciarskim w Indiach, na trawniku Kolahoi Green Group of Hotels and Resort w Gulmarg.

Po trzecie igloo to jest bardzo przytulne😊 Wyłożone dywanami w stylu owczej skóry, ozdobione misternymi rzeźbami lodowymi oraz pięknymi rzeźbieniami na ścianach sprawia, że chce się tam spędzać czas. No i sięgnąć po filiżankę kawy oczywiście. Zrobić to można przy jednym z dziesięciu wielkich stołów. Specjalnością baristów z indyjskiego igloo jest filiżanka parującej kawy Kahwa.

Kawa na metrze

Uff. Było tego sporo i to rzeczy naj, głownie największych, więc na koniec zostawiłem coś najmniejszego. Nie będzie to ani filiżanka, ani ziarenko kawy, lecz… pełnoprawny sklep z kawą. Co z tego, że na 2 m kwadratowych? Obiekt ten znajduje się w Anglii, w Lincoln. I choć malutki, to nazwę ma pokaźną: The Little Espresso Co. Tylko czy to byłby wystarczający powód, by zapisać go w Księdze Rekordów Guinessa?

 

WSPÓŁPRACA
Zainteresowany współpracą?
Oferta dla firm
Coffe Cave world map