Kawa rozpuszczalna – czy to naprawdę kawa? - Coffee Cave - Palarnia kawy Piła
Coffee Cave
07.09.2021
Kawa rozpuszczalna – czy to naprawdę kawa?
Kawa rozpuszczalna – czy to naprawdę kawa?

Co wiecie o kawie rozpuszczalnej? Czy Wam też na myśl o niej cisną się na usta niecenzuralne słowa? Jest zdrowa, czy nie? I czy to w ogóle jest jeszcze kawa?
Pozwólcie, że zanim odpowiem na powyższe pytania, zaproszę Was do małego quizu. Postarajcie się przyporządkować ilość (w procentach) spożywanej kawy rozpuszczalnej do mieszkańców poszczególnych krajów. Kto pija jej najwięcej, a kto najmniej? Myślę, że nie powinniście mieć najmniejszego problemu z rozwiązaniem tej małej zagadki.
Kraje:
1. Polska, 2. Włochy, 3. Wielka Brytania, 4. USA.
Ilości: a. 75%, b. 7%, c. 10%, d. 1%.
Gotowe? Pewnie, że tak???? Odpowiedzi znajdziecie na końcu tego tekstu.

Kawa rozpuszczalna – cudo bez fusów…
Pisząc o kawie rozpuszczalnej nie sposób nie zacząć od tego, że ma ona wiele zalet. Jest łatwa w przygotowaniu, można do niej dodać niemal wszystko i nie ma fusów! Pff…! Dobra, żartowałem????. Wiem, że prawdziwi kawosze brzydzą się „puszczalską”, sam nie jestem w stanie wyobrazić sobie, że mógłbym w jednym zdaniu użyć jej nazwy i naszej Czarnej Damy...
Blogowy obowiązek nakazuje mi jednak podejść do tematu poważnie. A więc może kilka słów o historii kawy rozpuszczalnej? Proszę bardzo.
Bardzo prawdopodobne, że ma ona trzech ojców. Serio, nie zmyślam????. Źródła pisane mówią, że udział w jej stworzeniu mieli Georg Washington – Brytyjczyk żyjący w Gwatemali, Japończyk Sartori Kato oraz Nowozelandczyk David Strang. Ciekawa jest historia ojca z kraju kwitnącej wiśni. W 1899 roku dr Sartori przybył do USA ze swoim wynalazkiem – herbatą w proszku. Amerykanie jednak nie zachwycili się tą propozycją, za to grupka chemików i właściciel małej palarni kawy. Poprosili oni gościa z Japonii o wypróbowanie jego metody na kawie. I to wypaliło. W 1901 roku podczas wystawy w Buffalo w stanie Nowy York klienci pili już kawę w proszku. Bez fusów! Cóż to był za hit.
Za wzrost popularności kawy rozpuszczalnej odpowiada brazylijska branża kawowa. Tamtejsi producenci wpadli na pomysł, by w formie „puszczalskiej” przechowywać nadmiar kawy. A potem swoje trzy grosze znowu musieli dorzucić Amerykanie. Ci rozsiani po frontach II wojny światowej. Żołnierze kawę rozpuszczalną pili hektolitrami. Spożywali je tak dużo, że armia wykupywała całą roczną produkcję!
Nowinka, jaką była kawa rozpuszczalna, zyskała wiele dzięki wielkim nakładom na reklamę. W latach 60-tych XX wieku firma Maxwell House reklamowała ten rodzaj kawy jako „dobrą do ostatniej kropli”. W latach 70-tych kawa rozpuszczalna stanowiła 30% ilości kawy sprowadzanej do Stanów.
Ile dzisiaj pija się kawy rozpuszczalnej? Tu odsyłamy Was do wyników naszego quizu. Uzbrójcie się w jeszcze odrobinę cierpliwości.

Jak powstaje kawa rozpuszczalna?
Teraz bowiem czas na technikalia. Przypuszczam, że jako miłośnicy prawdziwej kawy niewiele wiecie o tym, w jaki sposób z najprawdziwszych ziaren kawy uzyskać kawę rozpuszczalną. Spieszę wiec z wyjaśnieniem, że niezależenie od metody produkcji, ziarna kakaowca należy najpierw upalić, potem drobno zmielić i zaparzyć.
Sposób pierwszy – liofilizacja. Brzmi tajemniczo, ale to nic innego jak zamrożenie ekstraktu z wody i kawy, a następnie odparowanie wody, bez jej przejścia w stan ciekły (to tzw. sublimacja). Tu mała dygresja – w sklepie kupić można owoce liofilizowane. Wiem, że nazwa nie brzmi zachęcająco, ale przekąski te są pyszne – uwierzcie mi na słowo????.
W wyniki liofilizacji powstaje bryła kawy, którą tnie się na spotykane w sklepach rozpuszczalne kawałki.
Drugi sposób jej uzyskania jest również ciekawy. Polega on na zaparzeniu kawy w wielkich, podłużnych (wysokości do trzech pięter) ekstraktorach. Używa się do tego wody o temperaturze od 60 do 180 ℃. Tak, dobrze widzicie – do 180! Robi się to jednak pod dużym ciśnienie, by nie doprowadzić do wrzenia naparu. Przed suszeniem ekstrakt jest zwykle zagęszczany i klarowany. Z kolei dzięki użyciu gorącego powietrza uzyskuje się drobny proszek. Co ciekawe, trwa to ledwie od 5 do 30 sekund.
Jeśli miałbym Wam doradzać wybór między tymi dwiema metodami (choć to trochę jak wybór między dżumą a cholerą), to wskazałbym na liofilizację. W tym procesie bowiem kawa nie traci tak wielu walorów smakowych i zapachowych jak w przypadku suszenia rozpryskowego.
Swoją drogą obie nazwy brzmią zachęcająco, prawda? ☹
Ale żeby nie było, że tylko odradzam, bo entuzjaści kaw rozpuszczalnych (być może są wśród nas tacy) zarzucą mi stronniczość, to dodam, że naukowcy powalczyli o polepszenie smaku i innych walorów „puszczalskiej”. Nowe technologie produkcji kaw rozpuszczalnych pozwalają na dodawanie do nich aromatów, naturalnych olejków, a nawet wtłaczania do nich aromatu kawowego. Robi się to w postaci gazu i przy użyciu specjalnych pomp, także wiecie...
Mam nadzieję, że teraz nikt nie powie, że coś przed Wami zataiłem.

Czy kawa rozpuszczalna jest zdrowa?
Tu dochodzimy do kolejnego pytania postawionego na wstępie – czy kawa rozpuszczalna jest zdrowa? Jaki wpływ ma ona na organizm człowieka?
Zacznijmy może od kofeiny. Wszak to kofeina jest tym składnikiem, który przychodzi nam na myśl jako pierwszy, gdy myślimy o kawie. Działanie kofeiny obrosło tak wieloma mitami, że nie sposób ich omówić w jednym tekście. Pewne jest natomiast, że to kofeina stawia nas na nogi, gdy rano musimy stawić czoła życiu. I teraz zagadka? Ile kofeiny zawiera prawdziwa kwa, nasza ukochana Czarna Dama, a ile kawa rozpuszczalna? Tm razem nie karzę Wam długo czekać i od razu odpowiem – w prawdziwej jest jej 40 g w 100 ml naparu, a w rozpuszczalnej zaledwie 26 gramów. Jest różnica? No jest????.

A co ze zdrowiem?
Najpierw minusy kawy rozpuszczalnej. W wyraźny sposób zmniejsza ona przyswajalność żelaza. To po pierwsze. Po drugie może zawierać nawet dwa razy więcej trującego akrylamidu niż świeżo mielona kawa (najwięcej ma go kawa zbożowa, bo ok. pięć razy więcej). A już złem wcielonym są tzw. rozpuszczalne cappuccino czy produkty 2 i 3w1. Jest tam więcej cukrów, stabilizatorów i innych ów niż ekstraktu z kawy. Tylko spójrzcie na wypis z opakowania takiego cuda:  cukier, syrop glukozowy, utwardzony t tłuszcz roślinny, kawa rozpuszczalna (10,2%), odtłuszczone mleko, regulatory kwasowości (E 331, E 339, E 340, E 450, E 451), białka mleka, maltodekstryna, emulgatory (E 471, E 472), substancja przeciwzbrylająca (E 554).
Ponadto taka „puszczalska” zawiera znacznie więcej cukrów i kalorii, więc nie będzie dobrym wyborem dla cukrzyków i osób na diecie. Zresztą kawa rozpuszczalna z dodatkami typu lody czy bita śmietana często traktowana jest jako deser, a nie pobudzający napar.
Z plusów spożywania kawy rozpuszczalnej wymienić mogę niższą zawartość cholesterolu niż kawa z ekspresu. W literaturze znaleźć też można informację, że kawa rozpuszczalna może zawierać więcej przeciwutleniaczy.
Zasadniczo jednak, choćbym chciał, nie mogę powiedzieć Wam, że kawa rozpuszczalna jest dużo mniej zdrowa niż ta świeżo parzona. Poza wynalazkami z E w składzie, o których wspomniałem przed chwilą, oczywiście.

Co więc wybrać: rozpuszczalną, czy świeżo mieloną?
Tak wiem, za tak postawione pytanie powinienem się teraz spalić ze wstydu albo wręcz zapaść się pod ziemię. Ale naprawdę musiałem. Z blogowego obowiązku. Chociażby po to, by kategorycznie stwierdzić:
tylko Czarna Dama!
Co z tego, że kawa rozpuszczalna jest szybka w przygotowaniu? Czarną Damę też możemy zrobić sprawnie, prawda? Mamy tyle metod. Poza tym czy musimy zawsze tak pędzić? Prawdziwi kawosze wiedzą, że, podobnie jak w Azji z parzeniem herbaty, przygotowanie aromatycznego, pełnego smaku naparu to rytuał. Ważny i przyjemny sam w sobie.
I chyba nie łudzicie się, że kawy rozpuszczalne są dobre jakościowo. Że plantator czy producent przeznacza najlepsze ziarna kakaowca do produkcji „puszczalskiej”. Dobrą kawę dobry farmer sprzeda dobrej palarni itd. A to, że ktoś napisze na pięknym opakowaniu, że kawa rozpuszczalna powstała z ziaren z najlepszych plantacji na świecie nic nie znaczy. Bo owszem, ziarno może pochodzić z dobrej plantacji, ale czy było to najlepsze ziarno?
Pokazałem Wam w jaki sposób produkuje się kawy rozpuszczalne, co się do nich dodaje i jak można sprawić, by taki produkt smakował całkiem nieźle, jednak czy to wystarczy, by nazywać go kawą? To najważniejsze pytanie na dziś, ale pozwólcie, że nie będę odpowiadać wprost (a może już to zrobiłem????). Niech każdy z Was udzieli tej odpowiedzi samodzielnie.
Ps.
Myśleliście, że zapomniałem o rozstrzygnięciu naszego quizu? Nic podobnego. Łapcie odpowiedzi:
1 – c
2 – d
3 – a
4 – b
 

WSPÓŁPRACA
Zainteresowany współpracą?
Oferta dla firm
Coffe Cave world map