Picie kawy w Polsce - Coffee Cave - Palarnia kawy Piła
Coffee Cave
07.09.2021
Picie kawy w Polsce
Picie kawy w Polsce

Picie kawy w Polsce, czyli dyskusja o gustach
Jest niedziela, jakieś 30 lat temu. 
Polacy żyją już w “wolnym kraju”. Półki sklepowe coraz bardziej uginają się pod ciężarem produktów. Jest z czego wybierać, nawet w tak luksusowym towarze jak kawa. Na salony zresztą wkracza wygodna i szybka w przygotowaniu kawa mielona. To hit i powiew nowoczesności, bo dotychczas królowała kawa ziarnista, mielona w elektrycznych młynkach przypominających tubę, najczęściej w kolorach beżu lub zgniłej zieleni.

  • Ile łyżeczek Ci nasypać - pyta mama wujka, który właśnie przyjechał z wizytą. 
  • A, tak 2 i pół niech będzie - odpowiada.  

 Z lekkim zdziwieniem, że to dość dużo, mama nabiera kawę prosto z żółto - niebieskiego opakowania. W tym samym czasie woda, powoli zaczyna buzować w metalowym czajniku na kuchence gazowej. Po chwili nieznośny gwizd wypełnia kuchnię, przedzierając się do pokoju, gdzie akurat w telewizorze leci “Uwolnić Orkę”. 
Mama wyłącza palnik i szybko, niemal jednym ruchem, napełnia modne, brązowe, żaroodprne szklanki. No, bo przecież kawę zalewa się wrzątkiem.Wujek, jak i pozostali dorośli, chwyta łapczywie gorący napój. Nie czekając aż ziarna wydobędą z siebie to co najlepsze, wsypuje 3 łyżki białego cukru i miesza w lewo, praw, a potem w dół i górę, bo tak trzeba rzecz jasna, inaczej kawa będzie niesmaczna.  
Pije powoli, bierze łyk za każdym razem, gdy przestaje mówić. Gdy na dnie widać już fusy, podchodzi natomiast do czajnika i jeszcze raz dolewa wody. Siada, dodaje znowu cukru, pije i… już nie wlewa więcej. Tej samej kawy przecież nie można zalewać trzy razy!
Kawa po turecku, a może po polsku?
Pamiętam, jak wyżej opisany sposób parzenia kawy, nazywano “parzeniem po turecku”. Dziś wiem, że nie miało to nic wspólnego z tym dość długim, ale doskonałym procesem przygotowywania kawy. 
Tak się zastanawiam, że adekwatniejsze byłoby określenie “kawa po polsku”. Czyli zwykła sypana, zalana wrzątkiem, a po pierwszym wypiciu zalana raz jeszcze wodą, czyli popularną niegdyś dolewką. 
Lubię inną kawę. Na samą myśl o takiej, aż ciarki przechodzą. Dla mnie, tzw. Milenialsa, to zbrodnia na naturze, a już na pewno na tym co ma w sobie najlepsze! 
Co ciekawe wujek pije “kawę po polsku”  do dziś…
Nawet nie chce słyszeć, że w ten sposób kawa nie smakuje tak wybornie jak mogłaby. 
No, ale z drugiej strony na pewno jest Kawoszem i bardzo ceni sobie Czarną Damę. A skoro tak ją lubi i właśnie tak podaną, to w sumie nic mi do tego. Gdy jednak przypominam sobie tamtą scenę z dzieciństwa, widzę jak bardzo zmieniła się kultura picia kawy w naszym kraju. Jak inaczej podchodzi do czarnych ziarenek pełnych aromatu moje pokolenie. 
 
Kawa zresztą stała się nawet tematem rozmów towarzyskich. O tym w czym ją pić, jak parzyć, a przede wszystkim o jej odmianach, można rozmawiać bez końca. Można się nawet kłócić, szczególnie gdy poruszony zostanie temat upodobań, a jak wiadomo o gustach się nie dyskutuje. Jedną z takich “bomb towarzyskich”, która zachwiała miłe spotkanie znajomych, był temat: Czego Polacy w kawie nie lubią? 
Oczywiście wszystko dobrze się skończyło. Znajomi nadal się lubią. Przy tamtej okazji powstał jednak pomysł na ten artykuł i zbiór właśnie tego, co w kawie może być nie do zaakceptowania przez naszych rodaków.
Czego polacy nie lubią w kawie?
1.Fusów
Można powiedzieć, że Wujek lubi fusy, wręcz czerpie z nich podwójne korzyści.
Ogólnie jednak dla większości, są one uciążliwe. Zostają w zębach, plączą się gdzieś po podniebieniu. Po prostu psują dobre wrażenia z picia kawy. Poza tym, fusy trafiając do naszych jelit, mogą być szkodliwe dla zdrowia. Pamiętajcie jednak, że same w sobie świetnie nadają się np. na peeling kawowy do ciała, nawóz do roślin, a nawet jako środek odstraszający insekty. 
2. Zbyt gorzkiego smaku
Raczej lubimy kawy o stonowanym smaku, bliżej nam do słodyczy. W sumie nie ma w tym nic dziwnego, tak ukształtowała nas natura. Dawniej dla naszych przodków, gorzki smak oznaczał niebezpieczeństwo, truciznę, a słodki owoc był na wagę złota i doskonale uzupełniał zasoby energii. 
3. Zbyt kwaśnego smaku
Co ciekawe, kawa powinna być kwaśna. Kwasowość jest zresztą jedną z cech służących do opisu jakości kawy. Często można się spotkać z określeniami: kawa o niskiej kwasowości, umiarkowanej lub wysokiej. Tak czy inaczej kawa powinna być kwaśna, to jej naturalna właściwość. 
My Polacy jednak nie do końca czujemy tę kwasowość jako zaletę. Zapytajcie zresztą wujka, dla niego kwaśna kawa, to zła kawa. Taka, której się nie kupuje, a już na pewno nie pije. Wujek ma swoje zasady!
Wraz ze zmianami w kulturze picia kawy, a przede wszystkim zanurzeniem się dogłębniej w temat dotyczący jej odmian wiemy, że kwasowość to podstawa. Trzeba mimo wszystko pamiętać, że gdy kwasowość przypomina np. ocet, to kawa może być zepsuta. Takiej kwasowości nie chcemy. 
Mimo wszystko dobre kawy specialty to feeria smaków na różnych poziomach kwasowości. Odmiany o tej najwyższej, to np. Brasilia Yellow Burbon, Etiopia Yirgacheffe. Niżej są Honduras SHG, a najniżej Brasilia Santos i India Malabar. Są to jednak przyjemne kwasowości, które warto przetestować na sobie. Wszystko zależy od upodobań, a także reakcji organizmu. 
Co jednak najważniejsze, kawa jest kwaśna i to jej stała cecha. Ma na nią wpływ m.in. miejsce, w którym rośnie. Im wyższe wzgórza tym ta kwasowość jest wyższa, zatem to nic innego jak sama natura. 
4. Czerwonego opakowania
Tak, dokładnie, to nie żart. Okazuje się,  że dla wielu osób czerwone, zbyt krzykliwe opakowania kawy, są zapowiedzią czegoś niedobrego, ostrzeżeniem. 
Zebrane wyżej opinie to te, które pojawiały się najczęściej. Prym wiodły gorzkość i kwasowości kawy. Szczególnie, gdy wypowiadały się osoby pamiętające czasy parzenia “kawy po polsku”. 

Inne opinie, które dotyczyły pojedynczych osób to:

  • Nie lubię, gdy w kawie nie ma mleka;
  • Gdy kawa jest zbyt jasna, rzadka; 
  • Dla mnie osobiście najgorsze jest to, gdy nie jest podana w moim ulubionym kubku. 

A Wy zgadzacie się z tym czego Polacy nie lubią w kawie? A może dodalibyście coś jeszcze? Fakt, o gustach się nie dyskutuje, ale z drugiej strony to dobry sposób na to, żeby poznać się bliżej. 
Zaparzcie ulubione ziarna i podzielicie się z nami swoją opinią. W końcu, najlepiej się rozmawia przy aromatycznej filiżance kawy, podanej tak jak lubicie.
 

WSPÓŁPRACA
Zainteresowany współpracą?
Oferta dla firm
Coffe Cave world map